„Nie chce iść do przedszkola. Zatyka uszy, gdy włączam odkurzacz. Je pięć rzeczy i nic poza tym.” Żadne z tych zdań nie jest diagnozą. Każde jest sygnałem, że warto popatrzeć uważniej. Poniżej osiem obszarów, w których najczęściej pojawiają się sygnały ostrzegawcze w rozwoju dziecka, i przykłady zachowań, które widać w domu. Bez tabel z normami, bez punktów, za to z jedną umiejętnością, która przydaje się w każdym gabinecie.
Sygnał to nie diagnoza. Po co w ogóle ta lista
Ta lista nie służy do tego, żeby coś rozpoznać w domu. Służy do tego, żeby wiedzieć, na co patrzeć, i żeby w gabinecie mieć co powiedzieć. To dwie różne rzeczy.
Jeden sygnał sam w sobie niewiele znaczy. Każde dziecko ma tydzień, w którym nie je, i miesiąc, w którym nie chce spać. Znaczenie ma to, czy sygnał wraca, od kiedy trwa i w jakich sytuacjach się pojawia. Dlatego przy każdym z ośmiu obszarów piszę dwie rzeczy: jak to wygląda i co zapisać.
Jeśli zastanawiasz się, czy w ogóle jest sens sprawdzać, czy lepiej poczekać, bo „wyrośnie”, o tym piszę osobno: kiedy „wyrośnie z tego” jest prawdą, a kiedy warto sprawdzić. Tutaj zajmuję się tym, na co patrzeć.
Obserwacja dziecka w domu. Zdanie, nie ocena
Zanim przejdę do sygnałów, jedna zasada, bez której lista będzie tylko kolejnym powodem do niepokoju. Zapisuj zdania, nie oceny.
Ocena brzmi: „był niegrzeczny”, „jest wybredny”, „jest nieśmiała”. Zdanie brzmi: „rzucił klockiem, gdy zabrzmiał odkurzacz, uspokoił się po 10 minutach na kolanach”. Ocena zamyka temat. Zdanie otwiera: mówi o bodźcu, o emocji, o tym, co pomogło. Z takich zdań specjalista układa mapę. Z ocen nie układa nic.
Na tej zasadzie zbudowaliśmy w Fundacji kartę obserwacji dziecka na 21 dni: trzy tygodnie, trzy zadania. Najpierw patrzę i zapisuję bez oceny. Potem sprawdzam, jedną małą próbą dziennie, tak jak robi to terapeuta w gabinecie. Na końcu składam: wzorce, porę dnia, kontekst, mocne strony i jedno zdanie do specjalisty. Bez punktów i progów, bo punktacja daje etykietę, a obserwacja daje mapę. O tym, jak patrzeć na dziecko oczami psychologa, terapeuty i lekarza, mówię cały wieczór 24 września, na pierwszym z trzech bezpłatnych spotkań online dla rodziców.
Sygnały ostrzegawcze w rozwoju dziecka. Osiem obszarów, na które patrzeć w domu
Osiem obszarów to: mowa, zabawa, emocje, bodźce, jedzenie, sen, kontakt, motoryka. Przykłady poniżej są po to, żeby pomóc Ci patrzeć, nie po to, żeby coś rozpoznać. Celowo nie podaję wieku ani norm. Dziecko rozwija się w swoim rytmie, a to, czy dane zachowanie jest sygnałem, zależy od wieku, od tego, jak długo trwa, od innych sygnałów i od tego, jak wygląda reszta dnia.
1. Mowa
Dziecko pokazuje palcem albo ciągnie za rękę tam, gdzie rówieśnicy już mówią. Osoby spoza domu nie rozumieją, co mówi, a Ty w kółko tłumaczysz. Albo słów jest sporo, ale trudno z dzieckiem porozmawiać: odpowiada nie na temat, powtarza to, co usłyszało.
Co zapisać: jak dziecko daje Ci znać, czego chce, i czy w ostatnich miesiącach przybywa nowych słów, czy stoi w miejscu.
2. Zabawa
Zabawa wygląda tak samo od miesięcy: te same przedmioty, ta sama czynność, bez fabuły. Trudno wejść z dzieckiem w zabawę „na niby”, w gotowanie zupy z piasku albo w lekarza dla misia. Inne dziecko w pokoju jest przeszkodą, nie partnerem.
Co zapisać: w co dziecko bawi się samo, kiedy nikt nie podpowiada, i co się dzieje, gdy ktoś chce się dołączyć.
3. Emocje
Wybuchy są długie i trudno po nich wrócić do spokoju. Każda zmiana, koniec bajki, wyjście z domu, inna droga do przedszkola, kończy się płaczem albo krzykiem. Albo odwrotnie: dziecko prawie nie pokazuje emocji, nie płacze, gdy się uderzy, nie cieszy się, gdy wracasz.
Co zapisać: co było tuż przed wybuchem, jak długo trwał i co pomogło. To ostatnie jest dla specjalisty najcenniejsze, bo z tego buduje się plan.
4. Bodźce
Nadwrażliwość na dźwięki u dziecka wygląda tak: zatyka uszy przy odkurzaczu, suszarce, w galerii handlowej, w sali gimnastycznej. Metka w koszulce to dramat, mycie głowy to walka, piasek na dłoniach jest nie do zniesienia. Bywa też odwrotnie: dziecko szuka mocnych wrażeń, wpada na meble, kręci się do utraty równowagi, przewraca się i nie płacze.
Co zapisać: jakich miejsc i sytuacji dziecko unika i czego samo szuka. Obie listy są równie ważne.
5. Jedzenie
Dziecko nie je w przedszkolu, a w domu je kilka tych samych rzeczy, najlepiej z jednego talerza i w jednym kolorze. Nowa konsystencja albo produkty dotykające się na talerzu kończą posiłek. Kanapka pokrojona inaczej niż zwykle wraca nietknięta.
Co zapisać: co dziecko je, gdzie i z kim. Bywa, że problem nie leży w jedzeniu, tylko w krześle, hałasie w sali albo w tym, kto siedzi obok.
6. Sen
Zasypianie ciągnie się długo mimo stałego rytuału, noce są poszarpane, dziecko budzi się wiele razy. Rano trudno je obudzić, a w ciągu dnia jest rozdrażnione albo „nieobecne”. Sen nie regeneruje, choć trwa wystarczająco długo.
Co zapisać: o której dziecko zasnęło, ile razy się budziło, jak wyglądał dzień wcześniej. Po dwóch tygodniach często widać wzorzec, którego z pojedynczej nocy nie widać.
7. Kontakt
Dziecko unika kontaktu z dziećmi: na placu zabaw bawi się obok, nie z. Nie odwraca się, gdy ktoś woła je po imieniu, choć doskonale słyszy, jak otwiera się szafka ze słodyczami. Nie chce iść do przedszkola, i nie chodzi o pierwszy tydzień adaptacji, tylko o kolejne miesiące. Wraca stamtąd wyczerpane.
Co zapisać: z kim i w jakich warunkach kontakt jest. Zwykle gdzieś jest: z jedną osobą, w ciszy, przy jednej zabawie. To jest mocna strona, od której zacznie terapeuta.
8. Motoryka
Dziecko potyka się częściej niż inne dzieci, unika placu zabaw, męczy się na spacerze szybciej, niż wynikałoby z wieku. Łyżka, nożyczki i kredka trzymane są tak, że wszystko idzie ciężko, a ubieranie się trwa i kończy się złością. Albo odwrotnie: dziecko nie umie usiedzieć, ciągle się wspina, huśta, zwiesza głową w dół.
Co zapisać: czego dziecko unika i co robi z ochotą. Ruch, którego szuka, mówi o nim tyle samo, co ruch, którego unika.
Z gabinetu
Rodzice rzadko przychodzą do mnie z jednym sygnałem z listy. Przychodzą ze zdaniem: „coś jest nie tak, ale nie umiem powiedzieć co”. I często z poczuciem winy, że przesadzają, bo w domu słyszą „małe dzieci tak mają”, a w przedszkolu „proszę iść do psychologa”.
W gabinecie najbardziej pomaga mi nie lista objawów z internetu, tylko kilka zdań o konkretnych sytuacjach: co dziecko zrobiło, kiedy, jak długo to trwało, co pomogło. Z takich zdań układa się obraz. Nie obiecuję, że każdy obraz skończy się słowami „wszystko w porządku”. Obiecuję, że nikt nie potraktuje tych zdań jako przesady.
Co zrobić, gdy jeden z sygnałów zapala się na czerwono
Nie diagnozować w domu. To pierwsze i najtrudniejsze, bo internet podpowiada nazwy szybciej, niż ktokolwiek jest w stanie je sprawdzić.
- Zapisuj przez trzy tygodnie. Zdanie, nie ocena. Co, kiedy, jak długo, co pomogło. Trzy tygodnie to wystarczająco długo, żeby zobaczyć wzorzec, i wystarczająco krótko, żeby nie odkładać.
- Porozmawiaj z przedszkolem z konkretem. Rodzice piszą na forach, że brakuje im słów do nauczycielki, do lekarza, do babci. Kartka ze zdaniami rozwiązuje to lepiej niż jakikolwiek argument. „Widzę w domu to i to. Czy w grupie też?”
- Idź sprawdzić. Sprawdzenie nie wymaga skierowania i nie kończy się etykietą. Do poradni psychologiczno-pedagogicznej wniosek składa rodzic. Prywatnie można pójść do psychologa albo do zespołu, który patrzy na dziecko z kilku stron naraz. Jak o tym rozmawiać z pediatrą, piszę w tekście co powiedzieć pediatrze.
Jeśli sprawdzenie ma odbyć się u nas, w Wielkopolskim Laboratorium Kompetencji patrzy na dziecko zespół w jednym miejscu: psycholog, pedagog specjalny, terapeuta integracji sensorycznej, fizjoterapeuta, psychiatra i pediatra. Rozmowa z psychologiem zaczyna się od Twoich notatek, a wyniki omawiamy z rodzicem, nie wręczamy raportu do samodzielnego czytania. Gdziekolwiek pójdziesz, masz prawo o taką rozmowę poprosić. Co jeszcze sprawdzić przy wyborze miejsca, zebrałam w materiale o co pytać specjalistę.
Pytania, które słyszę najczęściej
Dziecko nie chce iść do przedszkola. Czy to już sygnał?
Płacz przy rozstaniu na początku przedszkola jest częsty i zwykle mija. Sygnałem staje się wtedy, gdy trwa miesiącami, gdy w przedszkolu dziecko nie je, nie bawi się z innymi, gdy wraca wyczerpane albo gdy wieczorem już płacze przed jutrem. Zapisz, jak wygląda poranek i powrót, i porozmawiaj z nauczycielką z tą kartką w ręku.
Nadwrażliwość na dźwięki u dziecka. Wyrośnie z tego?
Czasem słabnie z wiekiem, czasem nie. Jeśli dziecko organizuje dzień wokół unikania: nie wchodzi do sali, nie idzie na urodziny, zatyka uszy w sklepie, to nie jest kaprys, tylko sposób radzenia sobie z bodźcem, który dla niego jest za mocny. Warto pokazać to terapeucie integracji sensorycznej. Sprawdzenie nie wymaga skierowania.
Ile sygnałów musi się zapalić, żeby iść sprawdzić?
Jeden, jeśli wraca od miesięcy i ogranicza życie dziecka albo rodziny. Nie liczymy punktów, bo punktacja daje etykietę, a obserwacja daje mapę. Dwa sygnały, które trwają, mówią więcej niż pięć, które pojawiły się w jednym trudnym tygodniu po chorobie.
Pierwszy krok na jutro: wybierz jeden obszar z ośmiu, ten, który najczęściej wraca w Twojej głowie. Dziś wieczorem zapisz jedno zdanie o nim: co dziecko zrobiło, kiedy, jak długo, co pomogło. Bez oceny. Jutro drugie. Reszta listy może poczekać, ten jeden obszar nie.
Jeśli chcesz robić to z prowadzeniem, kartę obserwacji na 21 dni dostaje każda zapisana osoba, w mailu powitalnym zaraz po zapisie. Startujemy z nią razem 24 września, na pierwszym wieczorze cyklu „Zanim ktoś to nazwie”.
dr n. med. Jolanta Uchman, pediatra, prezeska Fundacji Laboratorium Marzeń, certyfikowana terapeutka GAPS
Ten tekst ma charakter edukacyjny i nie zastępuje wizyty u lekarza ani konsultacji ze specjalistą. Nie odnosi się do konkretnego dziecka.
integracja sensoryczna obserwacja dziecka przedszkole rozwój dziecka sygnały ostrzegawcze webinar
